Tak właściwie..

Kwiecień 8, 2016

… to czasem sprawdzam czy na moim blogu nie pojawiły się nowe wpisy…

 

 

Nie pojawiły się.

 

Powroty bywają ciężkie…

Grudzień 2, 2014

„Cold River Songs”, „Deep Trip”

Sierpień 23, 2013
 bodychoke 1  bodychoke 2  
Bodychoke – Cold River Songs (1998)

George Carlin nakreślił kiedyś scenę śmierci Myszki Miki. Sympatyczny bohater Disneya miał umrzeć w brudnych slumsach, obciągając Goofiemu za działkę. Być może w czasach, kiedy aktorki znane z filmów dla dzieciaków grywają wyuzdane suki w kiepskich klipach skrojonych przez Harmony Korreina, nie jest to obraz bardzo szokujący. Ale gdyby dodać do tej krótkiej opowieści odpowiedni soundtrack, to mógłby wyjść z tego ciężki dramat.Nie zastanawiałbym się kto miałby zagrać pierwsze skrzypce w tej historii. A słowo  „skrzypce” nie

padło tutaj przypadkowo (wiolonczela?).
Tomkins i Taylor pocinali wcześniej power electronics w Sutcliffe Jügend, ten pierwszy udzielał się też na koncertach Whitehouse. Dla odmiany Bodychoke to ponury, pornograficzny (tylko takie określenie przyszło mi do głowy) noise rock, oparty na monotonnej pracy basu i pulsującej plemiennymi rytmami perkusji.
Nie wiem czy „Cold River Songs” jest najlepszą płytą Brytyjczyków (a nagrali trzy longpleje), bo wszystkie są na poziomie, ale do niej wracam najczęściej.
To tyle. Nie będę udawał Pana Recenzenta…
Destruction Unit – Deep Trip (2013)

Siedzę teraz nocami i słucham nowych płyt, które mi się nie podobają. Wyjątkiem jest nowy Destruction Unit.
Internetowe recenzje pieją o inspiracjach Hawkwing i nerdowskim space rockiem. Mnie to raczej wygląda na ćpuński hardcore, gdzie mniejszą rolę odgrywają statki kosmiczne, a większą benzedryna i zanieczyszczone extasy.
Nie ma tutaj niczego, czego bym wcześniej nie słyszał i po trzech dniach na pewno mi się materiał znudzi. Póki co polecam.

§†§

Sierpień 23, 2013

Garaż w Leeds i Joanna Makabresku

Lipiec 2, 2013

nie wiem dlaczego akurat w leeds, bo brzmieniem pasują bardziej do manchesteru. Pewnie nie kojarzę jakiegoś kultowego nawiązania i wyszedłem na buraka. W każdym razie warto przypomnieć ten zacny, aczkolwiek niezbyt znany skład. Nagrania i skąpe informacje znajdziecie u bardziej ogarniętych gamoni (warto poczytać komentarze).
kamil mrozowiak napisał, że mogli być polskim joy division, bo nie rozumie, że jeżeli coś jest jakimśtam czymśtam, to w rzeczywistości jest niczyim niczym.
Mogli być polskim garażem z leeds.

skoro jestem już przy zimnej fali, to była jeszcze jedna mistrzowska kapela. joanna makabresku z warszawy. bardziej mi to leży niż jakieś te wszystkie variety, 1984, made in poland itd. Czytaj resztę wpisu »

DIGGER BARNES

Czerwiec 12, 2013

nie ma co się rozpisywać: koleś gra sobie na gitarze i śpiewa. gdzieś tam podobno można usłyszeć jego bas na płytkach chucka ragana i austin lucas.

time has come
mf

every story true
mf

***

jim white – stranger candy

Mocna druga liga alt country

Czerwiec 12, 2013

Shovel & Rope (Cary Ann Hearst, Michael Trent) – Mother’s Scorn

Digger Barnes – Jim

Strawfoot – Damnation Way

13

Czerwiec 11, 2013

z wczesnej podstawówki mam trzy wyraźne wspomnienia muzyczne: pierwszy był chyba ritchie valens. taki nażelowany latynos, który wylansował swoim wykonaniem kawałek „la bamba” (nie był jego, ale dzięki niemu stał się znany). mogłem mieć z siedem lat, jak obejrzałem film o nim u kolegi. wycięliśmy sobie gitary z tektury i postanowiliśmy zostać gwiazdami rock’n’rolla grając covery (na tych tekturowych gitarach) beatlesów. z tamtych czasów pamiętam, że tak szczerze mówiąc niespecjalni mi się ci beatlesi podobali. mięli fajne momenty, ale nie rozumiałem tego uwielbienia moich ziomków do „yellow submarine” itd. oczywiście udawałem, że lubię.

pamiętam jednak, że znacznie bardziej spodobała mi się inna kapela, którą z nazwy znałem, ale pierwszy raz usłyszałem u tego samego kolegi, u którego oglądałem film o ritchim valensie. miałem już może z dziewięć lat albo dziesięć. mówię o black sabbath na całkiem ładnie wydanym składaku z bazaru (a może to nie był pirat z bazaru, bo naprawdę ładnie był wydany).

i teraz w prawie tym samym składzie, w którym te dziady (jak jeszcze nie byli dziadami) nagrali ponure „black sabbath” czy pełne przepychu, hard rockowe „sabbath bloody sabbath” – wydają nowy album. co prawda gwiazdy nie dogadały się z perkusistą billem wardem, ale póki co nie zdołałem się zrazić do sesyjnego perkusisty, który go zastąpił.

okazuje się, że „13” jest soczystym policzkiem dla tych, którzy wątpili, że coś z tego wyjdzie. iommi i butler, razem z dio pokazali na płycie wydanej jako heaven and hell, że mniej więcej ogarniają jeszcze o co chodzi w tym całym metalu. ozzy wydawał się trochę niepewny. w każdym razie nowy album black sabbath to kawał dobrego bluesa.

pomijając już oczywiste nawiązania do płyt nagranych w latach ’70, materiał brzmi jakby zarejestrowali kawałki skomponowane czterdzieści lat temu z wykorzystaniem wszelkiego dobrodziejstwa, jakie daje dzisiejszy arsenał producenta. oczywiście w przypadku black sabbath żaden blitzkrieg nie wchodzi w grę, mamy tutaj raczej systematyczne ostrzeliwanie groznego i zapewnienia, że bóg nie żyje.

zamiast błyskotliwej klamry, którą powinienem zakończyć ten tekst dam wam jeszcze linka do kawałka „let’s start a rumor” wonders of science.

***

przyjmijcie moje gratulacje, drodzy czytelnicy, którzy znajdujecie mój blog szukając przeróbek porno konika na biegunach na youtube czy też białych piosenkarzy pomalowanych na murzynów. poważnie zastanawiam się nad zamieszczaniem takich cudów tutaj.

Kawałki na nadchodzący tydzień

Marzec 31, 2013

1. Niedziela – Lungfish – Terminal Crush.
Nie wiem o czym śpiewa Daniel Higgs w tym kawałku, ale wygląda trochę jak niezmordowany klient pomocy społecznej z tą swoją brodą i obłędem w oczach. Jego koledzy też mają taką trochę stylówę na pracownika socjalnego po godzinach – więc coś w tym może jest. Nie nabijam się tutaj z ludzi w trudnej sytuacji, ani z zawodu, który przez trzy lata z powodzeniem zgłębiałem. Tak mi się skojarzyło. W każdym razie świetny kawałek genialnej kapeli.

2. Poniedziałek – Tool – Sober.
Maynard zajmuje się teraz głównie robieniem wina i być może w tym kontekście kawałek może nabrać nowego znaczenia.

3. Wtorek – Bodychoke – Ideal Home.
Tydzień zacząłem od mistrzów monotonnego, hipnotycznego grania, a z każdym dniem będzie jeszcze gorzej. We wtorek proponuję “Ideal Home” Bodychoke. Nie będę się silił na czerstwe żarty przy tak ciężkiej i toksycznej kapeli.

4. Środa Swans – Killing for Company.
Byli w tamtym roku na Offie (zastanawiam się na czym polega offowość katowickiej imprezy sponsorowanej przez wszystkie banki i koncerny jakie nosiła ta ziemia), byli kilka dni temu w Krakowie. Nadal ich nie widziałem i mi smutno.

5. Czwartek – Nick Cave and the Bad Seeds – I let Love in.
Czwartek to taki dzień, w którym przez cały czas jesteś szczęśliwy, że jest piątek – a potem okazuje się, że jeszcze jest czwartek. A Nick Cave to facet, który nagrywa płyty niesłuchalne jako całość, ale można sobie z nich poskładać kilka fajnych kolampilacji.

6. Piątek – Sonic Youth – What We Know.
Wszyscy w tej kapeli są starsi niż moi starzy, ale mimo to konsekwentnie przez cztery dekady nazywali siebie dźwiękową młodzieżą. I spoko. Coś się popieprzyło w związku pomiędzy Kim i Thurstonem, w związku z czym zespół zawiesił działalność, ale do ubiegłego roku systematycznie bombardował słuchaczy bezkompromisowym, ale przebojowym hałasem. Gdzieś w czarnej dupie internetu przepadł mi filmik, na którym grali “I wanna be your dog” Stoogesów na zakończenie nieznanego mi amerykańskiego talk show w towarzystwie jakichś jazzowych dziadów i jest mi z tego powodu bardzo smutno. Może to i lepiej, prawdopodobnie z jego powodu nie mam już sąsiadów w bliskiej okolicy.

7. Sobota – The Ex – The Sky is Blue Again.
Prawie rok minął od koncertu holendrów w krakowski Betlu, ale mi się nadal micha cieszy na jego wspomnienie. Naprawdę rzadko widuje się herbatników, którym granie sprawia taką przyjemność.

OMEN

Luty 3, 2013
Omen

OMEN

Co prawda ci kolesie nie zginają metalowych prętów na szczękach, ale też dają radę.

Czytaj resztę wpisu »